Można spotkać się z powiedzeniem, że każdy rodowity Włoch ma trzy świętości: kościół, piłkę nożną oraz Ferrari. Jest to bardzo fascynujące, zwłaszcza że kolejność tychże „bóstw” bywa różna, a uwielbienie dla nich praktykowane jest tak samo gorąco. W ogóle żarliwość we wszystkim jest charakterystyczną cechą mieszkańców tego kraju. Religijność Włochów widać na każdym kroku – chętnie uczęszczają do kościołów, spędzają długie godziny na modlitwie, w rozmowie wykrzykują takie zwroty jak „Madonna mia!” itd. Piłka nożna wzbudza potężne emocje, więc gdy zaczyna się jakaś impreza związana z tym sportem, Włosi znikają dla świata żywych, skupieni są tylko na oglądaniu, kontemplowaniu ulubionego sportu bądź uczestniczeniu w nim. Z takiego uwielbienia biorą się zapalczywi kibice i osoby, które byłyby w stanie zrobić wszystko dla ukochanej drużyny. Ferrari również budzi wiele uczuć. Włosi uwielbiają samą markę, a także wszystko, co jest z nią związane: wyścigi, kierowców, tory wyścigowe, posiadanie auta na własność, logo firmy… długo można wymieniać. Turyści powinni wiedzieć, że dotykanie ferrari należącego do Włocha wymaga pozwolenia i odpowiedniego podejścia (najlepiej ze czcią), a żeby się przejechać, trzeba wstąpić na wyższy poziom zażyłości.