Włosi, jak i Grecy czy Hiszpanie, bardzo kochają muzykę. Jest to zazwyczaj muzyka płynąca z serca, a więc pełna uczuć i grana na żywo. Warto posłuchać, jak grają uliczni grajkowie: owszem, najczęściej robią to dla pieniędzy, ale zazwyczaj wygrywanie przeróżnych, żywych melodii sprawia im wiele przyjemności, a przy okazji cieszą się przechodzący obok ludzie i sypią hojnie groszem. Muzyka włoska kojarzy się z dawnymi czasami, które były znacznie bardziej barwne niż obecne i pełne przeróżnych wydarzeń. Echa historii znajdziemy we włoskich piosenkach. Jest tam sporo wpływów mitologii i nawiązań do niej, a przede wszystkim czuć (podobnie jak i w muzyce greckiej) charakterystyczne, tętniące życiem rytmy, pobudzające do tańca i… do uprawiania miłości. Słuchając wykonywanej na żywo muzyki włoskiej możemy poczuć się jak starożytni bogowie i boginie. Przeboje tego kraju, czyli znane wszystkim piosenki wykonywane przez Al Bano i Rominę Power („Felicita”, „Ci Sara”, Drupiego („Sereno E”), Toto Cotugno i wielu innych same rwą nogi do tańca, pobudzają do życia i nakazują się cieszyć. Jeśli nie wszystkim wokół, to chociaż wakacjami. Można dosłuchać się w nich również nutki nostalgii i tęsknoty, która z kolei zachęca do wzruszeń i okazywania uczuć.